- przez Kasia
Mój mąż zapytał mnie dziś w drodze do pracy, dlaczego nie lubię ludzi. Nadmienię, że miało to miejsce zaraz po tym, jak posłałam ciepłe spojrzenie panu, który niemalże staranował mnie wysiadając z pociągu. – Bo są bezmyślni i śmierdzą – odpowiedziałam. Nastała chwila ciszy, podczas której Tancerz przyglądał mi się badawczo a ja pytałam swoją wewnętrzną boginię, czy naprawdę powiedziałam to na głos?
Cóż, prawda jest taka, że po trzech latach korzystania z usług naszych drogich (dosłownie i w przenośni) Kolei Mazowieckich, opinię o współtowarzyszach podróży mam wyrobioną. Ludzie są na bakier z higieną osobistą i można to poczuć niemal w każdym wagonie. Oczywiście nie wszyscy, ale niestety wystarczą jedne brudne gacie w przedziale, aby pozostałym pasażerom odechciało się porannej kawy. Rozpisałam się już na ten temat TUTAJ. Dzisiaj pitu-pitu o bezmyślności…
Od zawsze zachodzę w głowę, po jaka cholerę ludzie kotłują się pod drzwiami pociągu i w przejściu, zanim ten jeszcze dobrze ruszy ze stacji, bo oni wysiadają na następnej… Boją się, że nie zdążą wysiąść? Czy KM ogłosiły jakiś konkurs z nagrodami dla pierwszych trzech osób, które opuszczą pociąg? O co kaman??
Dziś na Dworcu Gdańskim chyba znalazłam odpowiedź. Otóż, gdy tylko drzwi pociągu otworzyły się, ludzie rzucili się do wyjścia, przepychając się przy tym niemiłosiernie. No żal było patrzeć. Kiedy udało nam się bezpiecznie wyjść z pociągu, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom, ale tłum kotłujący się wcześniej przy drzwiach, pędził teraz na złamanie karku w stronę przejścia podziemnego. Aż kierownik pociągu stęknął z zażenowaniem: – Proszę państwa, powoli…
– Czy Ty widzisz to co ja? – zapytałam Tancerza, jednocześnie parskając śmiechem na pół peronu.
– Widzę – odparł. – Rodacy spieszą się do metra, czego nie rozumiesz? – zapytał z ironią.
– Tego metra, które kursuje co 5 minut? – odparłam. – W takim razie nie mam pytań.
Ktoś może powiedzieć, że przesadzam, że jestem przewrażliwiona, że czepiam się. Ok, jak się jedzie koleją raz na ruski rok, to takie zjawisko może być nawet zabawne. Jednak gdy spotykasz się z tym na co dzień… staje się zwyczajnie irytujące. Ludzie pchają się do autobusu, do tramwaju, do pociągu, wszędzie. Są tacy, co autentycznie rozpychają się łokciami, żeby tylko nikt ich nie uprzedził w zajęciu miejsca.
To są te same cebulaki, które ustawiają się w kolejce na lotnisku, godzinę przed rozpoczęciem onboardingu. Mają bilet, mają przydzielone miejsce, którego nikt im nie odbierze, ale stoją wytrwale, z nadmuchanym kołem ratunkowym pod pachą, bo muszą być pierwsi na pokładzie tanich linii lotniczych, którymi lecą na wakacje „All Excuse Me”.
Miłego dnia i smacznej kawusi 😛
Źródło zdjęcia: pexels.com (Tim_Gouw)