- przez Kasia
Tik-Tok jest aplikacją, którą co jakiś czas usuwam z telefonu, porażona ilością występującej tam głupoty. Jest jednocześnie aplikacją, która potrafi wciągnąć na dobre, jeśli trafi się na „ciąg” filmów trafiających w nasze upodobania, ale w sumie nie o samej aplikacji chcę dzisiaj poszeleścić. Dwa dni temu trafiłam na filmik dziewczyny, która pokazała swoje naturalne brwi z dopiskiem w rodzaju „gatunek wymarły”. Uśmiechnęłam się do siebie w duszy, bo i ja należę do dinozaurów, które mają własne brwi, naturalne paznokcie i cycki.
Jakież było moje zdziwienie, gdy dzisiaj trafiłam na TT tej samej dziewczyny, na którym uwaga: przepraszała za swój film o naturalnych brwiach!!! Otóż dożyliśmy tak politycznie poprawnych czasów, że można się chwalić rzęsami a la gąsienica, przyklejonymi na palce kawałkami plastiku i sztucznymi doczepami przypiętymi do swoich własnych włosów, ale z naturalnym wyglądem lepiej się nie wychylać, bo można kogoś urazić.
Kogo mogą dotknąć naturalne brwi zapytacie. Okazuje się, że osoby które w latach 90-tych namiętnie depilowały brwi, pozostawiając jedynie cieniutkie kreseczki, teraz mają problem, gdyż jak przyszły czasy na brwi a la towarzysz Breżniew – niestety mogą je sobie jedynie namalować farbką. Włos się zbuntował i nie chce rosnąć. Więc, gdy zobaczą w internetach dziewczynę, która przeczesuje szczoteczką naturalne brwi, może im się zrobić przykro. Czego nie rozumiecie?
Zostały też wytoczone ciężkie działa, w postaci osób chorych na nowotwory, tarczycę i inne przypadłości, które mogą powodować wypadanie włosów. Tak sobie myślę, ze idąc tym tokiem rozumowania, nie powinniśmy zamieszczać w internecie absolutnie niczego. Wszak są osoby, którym wskutek choroby wypadły wszystkie zęby… dlaczego zatem na co drugim filmiku w sieci ludzie szczerzą swoje? Komuś może zrobić się przykro. Kiedy widzę szczupłą dziewczynę w bikini, która ma jędrne pośladki a jej cycki są dokładnie na takiej wysokości, na jakiej moje były dwoje dzieci temu – jest mi kurła smutno. Gdy oglądam koleżanki przebiegające maratony – jest mi źle, ponieważ mój stan zdrowia uniemożliwia mi takie ekscesy. To samo ludzie, którzy pokazują swoje podróże, latają po świecie pierwszą klasą, śpią w najdroższych hotelach i piją szampana na śniadanie. No kurczę, wpędzają tym nas, biedaków w stan permanentnej depresji!!
Do czego to doszło, że coś co jest zwyczajne, normalne, stworzone przez naturę należy ukrywać, a już na pewno nie afiszować się zbytnio, natomiast plastik i sztuczność łykamy jak młode pelikany rybkę. Czy naprawdę musimy stawiać za wzór niemożliwe do osiągnięcia „instagramowe standardy” i obrażać tych, którzy nie mieszczą się w ich ramach? Dlaczego ludzie mają czuć się nieakceptowani ze względu na swoje cechy, które są po prostu częścią ich naturalnej urody?
Może zamiast krytykować i oceniać innych, warto zastanowić się dwa razy przed napisaniem durnego komentarza? Prawdziwe piękno płynie z pewności siebie i akceptacji swojego wyglądu, nie zaś z prób zadowolenia wszystkich i dostosowania się do nierealistycznych standardów narzucanych przez media społecznościowe. A że komuś będzie przykro? Ciśnie mi się na klawiaturę nasze stare, poczciwe „nie zesraj się”.
Tekst 👍 nic dodać nic ująć