Stoimy w kolejce do drive’a, w naszej świątyni obżarstwa i komentujemy ze Starym przechodzącą obok niewiastę, która zamówienie odebrała osobiście i układa je pieczołowicie w bagażniku swojego samochodu. Mówię, że ma ładne nogi i całkiem zgrabny tyłek, Stary niby nie zwraca uwagi, ale dodaje po chwili, że faktycznie niezły. Później przeszliśmy nieco wyżej, dochodząc do wspólnego wniosku, że i twarz niczego sobie, choć z całą pewnością była dziełem chirurga medycyny estetycznej i to jemu należą się peany.
W tak zwanym międzyczasie, odebraliśmy nasze zamówienie i rozdzieliliśmy między Jarząbków. Starszy, unosząc brew znad pudełka frytek, zainteresował się nad czym tak intensywnie deliberujemy. Wskazuję mu więc panią, która wsiadała właśnie do swojego samochodu i raz jeszcze popadam w zachwyt nad całokształtem niewiasty. Ignaś przeżuwając frytkę rzecze: – No, ale fura słabizna…
zdjęcie via Cartoon Network