A nieee, tak to się nie da…

Urodziłam się trzynastego, więc nie powinien zaskakiwać mnie fakt, że niemal codziennie dzieje się u mnie coś, co można podciągnąć pod „piątek trzynastego”. Albo ja coś wywijam, albo ktoś wywija coś w stosunku do mnie. Nie ma nudy. Tylko żeby jeszcze porażająca większość tych przygód,  nie była tak strasznie wkurzająca. Ja naprawdę nie oczekuję od życia rzeczy niemożliwych. Ja po prostu chcę, żeby ludzie przestali mnie wkurzać.

W pracy, nad moim biurkiem zwisa radośnie głośnik systemu przeciwpożarowego. O ile zwis mi nie przeszkadza (choć nie wygląda zbyt estetycznie) o tyle wydobywające się z niego dźwięki już tak. Szumi, piszczy, czasem słychać stukanie młotkiem a czasem jakieś rozmowy… W całym biurze głośniki umocowane są wysoko, zabudowane, ale akurat w moim pomieszczeniu, zwanym potocznie sekretariatem, architekt miał wizję podwieszanego sufitu, składającego się w sumie z sześciu części. Z przestrzeni między nimi zwisają trzy wielkie lampy, po włączeniu których mogę udawać kurczaka w wylęgarni oraz wspomniany głośnik. Lampy mogę wyłączyć, głośnika niestety nie.

Pan technik przyszedł i stwierdził autorytatywnie, że on niczego nie słyszy. Od razu zwizualizowałam go sobie, siedzącego w autobusie ze słuchawkami wciśniętymi aż po trąbkę Eustachiusza i muzyką rozwaloną na max. A potem przychodzi taki i mówi, że on nic nie słyszy.

Oczywiście głośnika wyłączyć nie można, bo to część całego systemu, system się zaburzy i koniec świata. Pytam zatem Pana, czy można go przesunąć z półtora metra w lewo, jako że kabel długi. Otóż nie można, bo to system przeciwpożarowy i musi wisieć co do milimetra nad moją głową kurwa jego mać.

Jakie mam opcje? Ześwirować albo przenieść biurko. No i nie wiem, czy postawić je na korytarzu, w kiblu a może w gabinecie szefa? Trudny wybór przede mną. Czy jestem wkurzona? Być może. Czy jestem zaskoczona? Nie powinnam, wszak żyjemy w kraju, w którym „a nieee, tak to się nie da”, „tego nie można”, „ale przecież zawsze tak było i było dobrze”. Tumiwisizm ma się wspaniale. Niby nowe pokolenia, ale mentalność wciąż ta sama.

I tak mi się jakoś skojarzyło…

Majster: Kochany, wiesz co oni mogą mi zrobić? (histeryczny śmiech) Jasiu, powiedz Panu.
Jasio: Oni mogą Panu majstrowi skoczyć. Tak?
Majster: Tak jest. Mogą mnie skoczyć.
Klient: A gdzie mogą Panu skoczyć?
Majster: (zniesmaczony ignorancją klienta) No Jasiu, powiedz Panu.
Jasio: Oni mogą Panu majstrowi skoczyć tam, gdzie Pan może Pana majstra
w dupę pocałować. Dobrze?
Majster: Tak jest. Z tym że, Jasiu, jeżeli używasz zwrotu: Pan może Pana majstra „pocałować, zawsze zostawiaj takie niedomówienie. Więcej inteligientnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót na górę