Rzecz dzieje się w samochodzie, podczas wieczornego powrotu do domu. Młodszy Jarząbek opowiada o swoich szkolnych sukcesach, a ja puchnę z zachwytu i mówię:
– Ty to mądry chłopak jesteś Wiktorku.
– Tata jest mądry to i ja jestem mądry… Po tacie.
Cóż, nie da się ukryć, że matematyczny łeb odziedziczył po ojcu. Ja z matematyki ledwo dociągnęłam do 3, a na dźwięk nazwiska mojego nauczyciela z liceum, do dzisiaj pocą mi się dłonie. Nie mogąc jednak znieść triumfującego spojrzenia siedzącego obok męża, rzekłam:
– Noo, ale po mamusi chyba też coś odziedziczyłeś, prawda?
– Hmm… Po Tobie mam dużo pieprzyków i często płaczę.
Kurtyna.