O złamasie, grafenie i krwiożerczej sroce

Zawsze kiedy myślę, że ludzkość sięgnęła już dna i że może wreszcie nadeszła pora, żeby się od niego odbić, dzieje się coś, co sprowadza mnie na ziemię i odbiera resztki nadziei dla naszego gatunku.

Tak było np. kiedy zobaczyłam relację z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu, dotyczącą ukrzyżowanej sówki. Tak, dobrze czytasz, ukrzyżowanej. Jakiś złamas przybił jej skrzydła do dwóch pali i maltretował zwierzę w 35 stopniowym upale. Ptak konał powoli, odwodniony, wycieńczony, jedzony przez larwy. Na szczęście Ewę udało się uratować, została w porę odnaleziona przez ludzi o wielkich sercach. Niestety złamasa nie złapano, nadal chodzi po świecie i krzywdzi zwierzęta, być może również ludzi.

Z nieco lżejszego kalibru, ostatnio przeczytałam w mediach społecznościowych, że szczepionki na „chorobę, której nazwy nie będę wymieniać” zawierają grafen, który oczywiście zabije nas wszystkich w ciągu UWAGA! dwóch miesięcy od momentu przyjęcia preparatu. Ten zakrojony na olbrzymią skalę plan przewiduje, że ów grafen będzie się przemieszczać do naczyń krwionośnych w mózgu, przyciągany falami emitowanymi przez telefony komórkowe. Przykładasz telefon do ucha i cyk! Cząstka grafenu ląduje w Twoim mózgu.

Czujesz dno? Niby już tak, ale oto dziś ukazało się oczom mym to:

Po kliknięciu w link, pojawia się napis: „Niemowlę zmarło w szpitalu po ataku agresywnej sroki. Ptaka zamknięto w klatce”. Gdzie oczekuje na wyrok śmierci – pomyślałam. No bo przecież oczywistym jest, że ptaka unicestwią. Daj Boże, żeby tylko tego jednego. Gdyby rzecz działa się w Polsce, na bank podjęto by decyzję o odstrzale wszystkich srok, zaraz po tym jak wytłuką ostatniego wilka.

W dalszej części artykułu czytamy, że sroka faktycznie podleciała do matki trzymającej na rękach niemowlę, a ta wystraszyła się i uciekając przed ptakiem potknęła się i przewróciła. Nieszczęśliwie, podczas upadku przygniotła dziecko, które zmarło w szpitalu na skutek obrażeń. Jest to niewyobrażalna tragedia, z której dziennikarka zrobiła kompletną farsę. A za nią poszli ludzie, którzy oczywiście nie zadali sobie trudu przeczytania tekstu, tylko zobaczyli zdjęcie + chwytliwy tytuł i sru! Popłynęły komentarze, że „coś wreszcie trzeba z tymi ptakami zrobić” i że „ich też, nad morzem, zaatakowały kiedyś mewy”!

Kurtyna.

Zdjęcie tytułowe autorstwa TheOther Kev z Pexels

Powrót na górę